Wszyscy wiedzą o tym, że spożywanie możliwie dużej ilości zielonych warzyw, szczególnie liściastych, jest nieodzownym elementem zdrowej i zrównoważonej diety. Rodzice powtarzali nam to codziennie, odkąd byliśmy małymi dziećmi! Czy jednak wiemy, dlaczego właściwie tak jest? Co takiego mają w sobie akurat zielone warzywa, że wszyscy lekarze i dietetycy jednogłośnie okrzyknęli je zdrowotnym przebojem wszech czasów? 

Badania dowodzą, że naturalnie zielone pokarmy – szczególnie warzywa liściaste – są bogatym źródłem składników odżywczych, witamin i minerałów oraz błonnika, a jednocześnie mają śmiesznie mało kalorii. Przyjrzyjmy się ich zadziwiającym właściwościom!

Apetyczne źródło antyoksydantów

Bardzo wysoki poziom antyoksydantów – nazywanych także przeciwutleniaczami – jest przyczyną, dla której wiele zielonych warzyw i ziół uważa się za superfoods, czyli superpokarmy: jedzenie o szczególnej wartości odżywczej. Zadaniem antyoksydantów jest zwalczanie przyspieszających starzenie wolnych rodników oraz zapobieganie chorobom, w tym – być może – także nowotworowym. Trzy porcje zielonych warzyw dziennie (co brzmi dość przerażająco, ale pomyśl, że wszystkie możesz zmieścić, na przykład, w zielonym śniadaniowym koktajlu z owocami i szpinakiem!) dostarczą Ci solidnej dawki antyoksydantów i utrzymają Twoje ciało w dobrym zdrowiu na lata.

Komicznie mało kalorii

Większość warzyw i niektóre owoce to tak zwane „darmowe” pokarmy, czyli rzeczy, które osoby przestrzegające niskokalorycznej diety mogą jeść bez obawy o to, że mogłyby niechcący przekroczyć swój dzienny limit kalorii. Do tej kategorii zaliczają się wszystkie zielone warzywa, przede wszystkim te liściaste – które dodatkowo mają rekordowo wysoką gęstość kaloryczną, czyli stosunek liczby kalorii do zawartości składników odżywczych. Króluje tutaj modny jarmuż: 100 gramów tego smacznego warzywa to zaledwie 50 kalorii, trzykrotna dzienna dawka witaminy A, dwukrotna – witaminy C i aż dziesięciokrotna – witaminy K, a do tego sporo wapnia, żelaza, manganu i potasu.

Dobre węglowodany

Daliśmy się przekonać rozmaitym niby-ekspertom od wysokobiałkowych diet, że wszystkie węglowodany (czasem pieszczotliwie nazywane „węglami”) są złe. A to nieprawda! Tym, czego powinniśmy unikać, są węglowodany proste, takie jak glukoza i fruktoza (czyli dobrze znany rafinowany cukier, na przykład!). To one są bezpośrednio odpowiedzialne nie tylko za tycie, ale także za różne groźne choroby, od pospolitej próchnicy aż po cukrzycę. Węglowodany złożone to zupełnie inna sprawa. Są po brzegi wyładowane błonnikiem, a zatem są naszymi sprzymierzeńcami w walce z głodem i wiecznym podjadaniem. Wzmagają uczucie sytości, a do tego przyspieszają metabolizm i usprawniają ruchy jelit. W zielonych warzywach prawie nie ma węglowodanów prostych, jest za to całkiem sporo tych złożonych: to dlatego wspomniany wyżej koktajl ze szpinakiem daje uczucie sytości na dłużej, niż taki sam koktajl bez dodatku zielonych liści!

Glukoza pod kontrolą

Wiele popularnych współcześnie pokarmów to żywność wysoko przetworzona – i jako taka, choć wcale nie musi być słodka (pizza nie jest słodka, na przykład), wywołuje drastyczne podniesienie poziomu glukozy we krwi. Wygląda to mniej więcej tak: zjadasz ciastko (albo białą bułkę z serem, albo batonik, albo czipsy) i poziom glukozy we krwi szybuje pod niebiosa – a potem równie szybko opada. Tak gwałtowne zmiany wpływają fatalnie na organizm i jego naturalne mechanizmy regulacyjne, co w ekstremalnych przypadkach może prowadzić nawet do cukrzycy. Zielone warzywa, dzięki wysokiej zawartości wody oraz złożonych węglowodanów, wpływają korzystnie na uregulowanie poziomu glukozy we krwi.