Superżywność – albo, jak chyba powinniśmy napisać, tak zwana superżywność, ponieważ nie ma żadnej ścisłej definicji tego, czym ona tak naprawdę jest – wciąż jest bardzo kontrowersyjnym tematem w środowisku dietetyków, lekarzy i producentów żywności.

Sam termin superfood został ukuty w połowie lat dziewięćdziesiątych – mniej więcej wówczas, gdy rozpoczynała się trwająca do dziś moda na prowadzenie zdrowego stylu życia, szczególnie zaś zdrowe odżywianie. Miał obejmować wszystkiego rodzaju pokarmy o szczególnej – w opinii ich producentów, co warto podkreślić – wartości odżywczej, a nawet o mocy zwalczania chorób i przeciwdziałania im.

Czym superżywność jest i czym nie jest

Producenci superżywności chcieli przekonać swoich klientów, że jedzenie określonych pokarmów pomoże im zachować wieczną młodość, poprawi ich nastrój, pozwoli schudnąć bez wysiłku, a nawet zwiększy ich inteligencję. Może to zrobić dzięki zawartym w nim specjalnym substancjom, nieobecnym w innych pokarmach albo obecnych w nich w znacznie mniejszej koncentracji. Czy to nieprawda? To skomplikowane pytanie! Z jednej strony liczne badania wykazują, że owszem, pokarmy uznawane za superżywność – takie jak czosnek, tłuste ryby, jagody, brokuły czy czekolada – zawierają liczne korzystne dla ludzkiego zdrowia składniki. Z drugiej – często występują one w tak niewielkim stężeniu, że próba przyswojenia ich po prostu poprzez codzienne spożywanie odpowiedniej ilości danego produktu mogłaby się skończyć, no cóż, poważnym bólem brzucha – i to w najlepszym wypadku.

Gdzie szukać superżywności

Na przestrzeni lat etykietkę superfood przyklejano rozmaitym pokarmom, ale niektóre powtarzają się częściej niż pozostałe. Można zaliczyć do nich wspomniane już tłuste ryby, zwłaszcza łososia (fantastyczne źródło kwasów tłuszczowych omega-3, korzystnie wpływających na pracę serca), owoce jagodowe (kopalnię antyoksydantów – pisaliśmy o tym w zeszłym tygodniu!), zieloną herbatę, buraki, jagody goji, czekoladę (a konkretniej: kakao), czosnek, młody jęczmień, brokuły i kurkumę, a także wiele innych produktów, przede wszystkim pochodzenia roślinnego.

Superfoods nie takie super?

W 2007 roku Unia Europejska wprowadziła zakaz reklamowania produktu jako superżywności, jeżeli jego szczególne cechy nie zostały potwierdzone rzetelnymi i wiarygodnymi badaniami naukowymi. Wiele osób odebrało to jako atak na tego rodzaju pokarmy i sugestię, że nie ma jedzenia, które byłoby szczególnie zdrowe i posiadało więcej witamin i składników odżywczych niż elementy przeciętnej diety. Należy jednak zadać sobie pytanie: czy w takim razie w ogóle nie warto przejmować się superżywnością? Zdecydowanie nie! Wszystkie zaliczane do tej grupy produkty mogą stanowić element urozmaiconej, zbilansowanej diety, która jest podstawą zdrowego stylu życia. Warto włączać je do codziennego jadłospisu – ale nie powinno się traktować ich jako podstawy. Znacznie lepiej będzie myśleć o nich jako o czymś w rodzaju zdrowego, pełnego witamin i minerałów dopalacza!