Parę miesięcy temu o mydłach antybakteryjnych zrobiło się głośno: i to, wyjątkowo, nie dlatego, że zaczął się sezon grypowy, tylko dlatego, że amerykańska FDA – agencja zajmująca się kontrolowaniem bezpieczeństwa żywności i leków – ogłosiła, że ich stosowanie jest zbędne.

Oświadczenie FDA wywołało burzę: osoby, które od dawna mówiły, że mydła antybakteryjne są „złe”, triumfowały, podczas gdy ci, którzy byli za ich stosowaniem, nabrali dodatkowych wątpliwości. To jak to w końcu jest z tymi mydłami?…

Jak działają typowe mydła antybakteryjne?

Ogólnie rzecz biorąc, każde mydło jest w pewnym stopniu antybakteryjne: bynajmniej nie jest tak, że zwykłe mydło w ogóle nie usuwa bakterii. Niektóre preparaty są jednak wzbogacone o dodatkowe składniki o ściśle antybakteryjnym działaniu. Najczęściej spotykane są trzy rodzaje.
a) Podchloryn sodu, będący także popularnym składnikiem różnego rodzaju wybielaczy. Jego zaletą jest to, że działa bardzo skutecznie, jednocześnie nie będąc zbyt drogim. Niestety, jest przy tym nie tylko dość toksyczny, ale także bardzo niedelikatny dla skóry, a do tego odznacza się paskudnym zapachem.
b) Alkohol. To w zasadzie tłumaczy się samo przez się: warto jednak dodać, że tym, co sprawia, że alkohol zabija zarazki, są jego wysuszające i denaturujące właściwości. Potraktowane alkoholem drobnoustroje tracą chroniącą je warstwę lipidową i ulegają rozkładowi. To kolejny bardzo efektywny środek, który jednak, niestety, oprócz bakterii wysusza także skórę, a do tego, siłą rzeczy, odznacza się charakterystycznym zapachem.
c) Triklosan. Kolejny tani i skuteczny preparat, ale na tym jego zalety się kończą: w USA za niecały rok jego użycie zostanie zakazane, a w Unii Europejskiej jest mocno ograniczone, nietrudno więc domyślić się, że nie jest uważany za najbezpieczniejszą substancję na świecie. Jeśli kiedykolwiek słyszałeś o tym, że mydła i żele antybakteryjne przyczyniają się do powstania odpornych na antybiotyki superbakterii, to właśnie z jego powodu: w małych dawkach triklosan, zamiast niszczyć je, stymuluje w bakteriach mutacje, które mogą je wzmocnić.

Naturalna alternatywa

Kup w sklepie Najlepsze Suplementy: mydło antybakteryjne Akuna (250 ml), 33,60 zł
Kup w sklepie Najlepsze Suplementy: mydło antybakteryjne Akuna (250 ml), 69 zł

Jak widać, żadna z powyższych substancji nie jest czymś, z czym chcielibyśmy mieć kontakt na co dzień: nic dziwnego więc, że jest to powszechnie odradzane. Nie należy jednak z góry skreślać wszystkich produktów o antybakteryjnych właściwościach: wystarczy wybrać te, które niebezpieczne toksyczne substancje zastępują naturalnymi ekstraktami. Takie właśnie są mydła antybakteryjne firmy Akuna: dzięki dodatkowi słynącego ze swoich antyseptycznych właściwości olejku z drzewa herbacianego oraz potężnego naturalnego antybiotyku, cynamonu, zabijają większość bakterii. Są więc niezastąpione, gdy w domu jest osoba chora, albo gdy chcemy dodatkowo chronić się przed bakteriami! Zawartość wyciągu z aloesu sprawia, że w przeciwieństwie do tradycyjnych środków antybakteryjnych mydła Akuna są łagodne, a wręcz dobroczynne dla skóry. Zdecydowanie warto stosować je jako alternatywę dla typowych, potencjalnie niebezpiecznych mydeł!