Nabywco, strzeż się: to, że jakiś produkt sprawia wrażenie zdrowego, wcale nie musi znaczyć, że taki jest! Nie daj się nabrać marketingowcom i w czasie swojej następnej wyprawy do sklepu spożywczego trzymaj się z daleka od tych pięciu „zdrowych” produktów, które tak naprawdę ze zdrowiem nie mają zbyt wiele wspólnego.

Lista takich zdrowych-ale-nie-zdrowych produktów mogłaby być bardzo długa, ale specjalnie dla Was wybraliśmy pięć najpopularniejszych – i jednocześnie najbardziej podstępnych!

(Niektóre) suszone owoce

„Owoce to słodycze natury”, mawiały nasze mamy, namawiając nas, by zamiast garści dropsów zjeść jabłko albo banana. I miały rację, ale w przypadku suszonych owoców sprawy nieco się komplikują! Ponieważ są pozbawione wody, łatwiej jest zjeść ich więcej niż „mokrych” owoców, a mniejsza objętość oznacza znacznie więcej cukru niż w przypadku świeżej wersji. Co więcej, wielu producentów dosładza swoje suszone owoce albo zaprawia je siarką, by były długo świeże: dlatego zawsze należy przed zakupem sprawdzać skład na opakowaniu.

Batoniki zbożowe

Myślisz, że jeden z wielu „batoników muesli” dostępnych na rynku będzie zdrową alternatywą dla zwykłego czekoladowego batona? Będzie nią tylko marginalnie, a szybki rzut oka na skład i kaloryczność ogromnej większości tego rodzaju słodyczy (słodyczy właśnie!) powinien pozbawić Cię wszelkich wątpliwości: cukier, syrop glukozowo-fruktozowy i szeroka gama konserwantów to tutaj standard!

Margaryna

Zdrowsza wersja masła? Roślinna, więc dobra? Nic bardziej mylnego. Utwardzane tłuszcze to jedna z najbardziej szkodliwych rzeczy, jakie można zjeść. Zapomnij o margarynie i pogódź się z masłem: zawarty w nim tłuszcz jest znacznie bardziej korzystny dla zdrowia!

Jogurty owocowe

Jogurty są wspaniałe: zawierają naturalne probiotyki, spore ilości białka i niemałą porcję wapnia. Do tego są smaczne i można wykorzystać je w kuchni na wiele sposobów, a nawet zrobić z nich odżywczą maseczkę na twarz. Wszystko to prawda, pod warunkiem, że nie mówimy o jogurtach „owocowych”. Nie nazwiemy ich po prostu owocowymi, ponieważ z prawdziwymi owocami z reguły nie mają nic wspólnego: to głównie koncentraty, frużelina i barwniki, a wszystko to okraszone taką ilością cukru, że właściwie powinno uchodzić za deser. Unikaj!

Wafle ryżowe

Niewinne wafle ryżowe, najlepsi przyjaciele wszystkich ludzi na diecie, nie mogą być bardzo złe, prawda? Przecież to tylko garstka kalorii w każdej porcji… Fakt, jedzenie wafli ryżowych jest prawie jak jedzenie chrupiącego powietrza: także pod względem wartości odżywczych! Po co zapychać się czymś, co właściwie nie ma witamin i minerałów, a błonnika ma (wbrew obietnicom producenta na opakowaniu) tyle, co nic? Jedna lub dwie cienkie kromki pełnoziarnistego pieczywa z zaufanej piekarni nie tylko zaspokoją Twój głód na dłużej, ale także dostarczą Ci mnóstwa pożytecznych składników, z których nie warto rezygnować na rzecz „dietetycznej” wersji.